sobota, 15 listopada 2014

Ekwipunek na jednodniową wycieczkę pieszą.

"Takiemu to dobrze! Każdy chciałby podróżować, ale nie każdego stać..." - tak często mowią ludzie oglądający zdjęcia z wycieczek. I mają rację, choć nawet o tym nie wiedzą. Jeśli ktoś mowi, że go nie stać to jednocześnie i kłamie i mowi prawdę.

Kłamie, że go nie stać finansowo a mowi prawdę bo nie stać go na ruszenie dupy sprzed komputera, telewizora itp. Jeśli masz dwie nogi, możesz podróżować. Jeśli ich nie masz też możesz. Jeden gościu nie mając nóg poszedł po kamieniach przez Kamieńczyk na Szrenicę.

Żeby podróżować nie trzeba firmowego sprzętu z drogich sklepów turystycznych. Można chodzić w normalnych ubraniach i normalnych butach. W normalnych, czyli takich jakie masz. Jeśli masz ubrania w których w zimie możesz iśc do sklepu, do szkoły czy do pracy możesz w nich też spokojnie iść na wycieczkę. Ja tak zaczynałem. W 1995 pierwszy raz przeszedłem Karkonosze z Kowar do Szklarskiej Poreby w piankowych klapkach i bez żadnego wyposażenia. Z domu zabrałem dwie kanapki i tylko tyle pieniędzy żeby kupic bilet do Kowar i powrotny. Więcej nie miałem. Kasę na bilet powrotny wydałem na Śnieżce na butelke wody, a do domu wrócilem okazją autobusem jakiejś wycieczki szkolnej.

Przez lata chodzenia i jezdzenia po górach i równinach kompletowałem różny sprzęt. Sprawdziłem w tym czasie około 20 plecaków rozmiarami odpowiednich na jednodniowe wycieczki. Bywały lepsze i gorsze, ale wszystkie miały jedną wadę: cenę. Za wszystkie trzeba było zapłacić i wszystkie miały jakies wady powodujące to dziwne uczucie że można było kupic inny, może lepszy, moze wygodniejszy i bardziej funkcjonalny. Przez 20 lat miałem tylko jeden plecak, który był prawie idealny. Wszystko miał super poza tym, ze nie miał zakrywanego zamka i podczas silnego deszczu zawartość była mokra.

Niedawno przypadkiem robiąc zakupy znalazłem w sklepie Netto coś, co nazywało się "worek szklony" i kosztowało 2 zł. Nie wiedziałem do czego mi to potrzebne, ale czułem ze się przyda. Po zamknięciu worka wysuwały się długie sznurki pozwalające założyć go na plecy jak plecak. Po kilku próbach zacząłem go używać jako plecaka na krótkie, jednodniowe wypady piesze i kajakowe. W porównaniu z normalnymi plecakami ten robi robotę najlepiej. Oto jego największe zalety:

1. Nic nie waży.
2. Nic nie kosztuje.
3. Jest wytrzymały.
4. Szybko schnie.
5. Otwiera i zamyka się jednym ruchem.
6. Jest bardzo wygodny.
7. Jest nieodczuwalny. Nawet z pełnym nie czujesz, że masz na plecach plecak.
8. Dzięki niewielkiej powierzchni styku i sznurkom zamiast gąbkowych pasków nie powoduje pocenia.
9. Sznurki mimo braku pasa biodrowego czy barkowego nie zsuwają się z ramion. Można go wygodnie nosic a nawet biegać.
10. Mieści wszystko co potrzebne na jedno lub więcej dniową wycieczkę pod warunkiem ze nie bierzesz ze sobą śpiwora.

Tyle teori, a teraz jak to wygląda w praktyce:


Plecak w użyciu wypakowany w 50%


Tak wygląda plecak wypakowany w 90%


Zawartość plecaka.





2 komentarze: